Akt rozpaczy.



Postanowiłam się przemeldować. Z mężem. To znaczy oboje zdecydowaliśmy – jednocześnie (niespotykane?) zmienić adres zameldowania, co pociągnęło za sobą konieczność wymiany sporej liczby dokumentów, w tym – dowodów osobistych. Nie spodziewałam się, że czeka nas walka o zdrowy rozsądek. Bez znajomości przepisów – skazana na klęskę.

Wśród dokumentów niezbędnych do wymiany dowodu osobistego wymaga się przedstawienia aktu urodzenia lub – jeśli pozostajemy w związku małżeńskim – aktu małżeństwa. Odpowiednio wyposażeni (w akt) i pełni optymizmu co do perspektyw szybkiego załatwienia sprawy – wybraliśmy się więc do właściwego urzędu. Pierwsza wniosek złożyłam ja. Bardzo miło obsłużona, zostawiam wszystkie niezbędne dokumenty i czekam sobie spokojnie na męża, który już jest obsługiwany przez drugą panią, dwa okienka dalej. Nagle widzę, że wymiana zdań jest stanowcza, po czym mój małżonek drogi i nieustępliwy, ustępuje jednak i odchodzi od okienka „z kwitkiem”. Trudno uwierzyć, przecież miał ten sam wniosek i te same dokumenty, co ja. Nie chcą go w tym mieście, czy co?

 Ależ chcą, objaśnia (mnie) mąż, chcą, tylko żądają też, aby przedstawił akt naszego małżeństwa i na nic się zdaje tłumaczenie, że TEN SAM AKT już przed chwilą został złożony, tylko przeze mnie, w okienku obok. Nic z tego. Inna sprawa, inna teczka, inny akt. Ale my już nie mamy kolejnego aktu, ten był ostatni! Trudno, jechać, odpis otrzymać, przywieźć i złożyć. Takie są przepisy o dowodach osobistych.

Dobrze, że są jeszcze również inne przepisy, a właściwie przepis. Nie przez wszystkich urzędników lubiany PRZEPIS ROZSĄDKU. Który mówi, że jeśli w urzędzie jest jakiś dokument, to choćby był w innym wydziale tego urzędu, ba! w innym budynku nawet, urzędnik w toku postępowania administracyjnego  nie może od nas żądać dostarczenia tego dokumentu do jakiejkolwiek sprawy przez niego prowadzonej. Dosłownie artykuł 220 Kodeksu Postępowania Administracyjnego brzmi następująco:

Art. 220 KPA

§ 1. Organ administracji publicznej nie może żądać zaświadczenia ani oświadczenia na potwierdzenie faktów lub stanu prawnego, jeżeli:
1)    znane są one organowi z urzędu;
2)    możliwe są do ustalenia przez organ na podstawie:
a)    posiadanych przez niego ewidencji, rejestrów lub innych danych,

b)    rejestrów publicznych posiadanych przez inne podmioty publiczne, do których organ ma dostęp w drodze elektronicznej na zasadach określonych w przepisach ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne,
c)    wymiany informacji z innym podmiotem publicznym na zasadach określonych w przepisach o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne,
d)    przedstawionych przez zainteresowanego do wglądu dokumentów urzędowych (dowodu osobistego, dowodów rejestracyjnych i innych).

fot. merlin.pl

Mąż, po rozmowie ze mną i wyposażony we właściwy przepis, wrócił do pani urzędniczki, która już była zajęta kolejną sprawą. Zadowolona nie była, ale kiedy poinformował ją, że po skontaktowaniu się „ze swoim prawnikiem” (J) będzie obstawać przy wersji niedostarczania drugiego aktu, pani z obrażoną miną pofatygowała się do koleżanki, która kilka minut wcześniej przyjęła moje dokumenty, wyjęła akt, skopiowała go i włożyła do teczki męża. Cała operacja zajęła jej niecałe 5 minut, podczas gdy my musielibyśmy poświęcić co najmniej pół dnia, aby wydobyć nowy akt z urzędu w innym mieście i dostarczyć do obrażonej pani urzędnik. Dało się? Dało się J. I udało się. Polecam pamięć o art. 220 KPA za każdym razem, gdy załatwiamy swoje sprawy w urzędach. Zapewniam, przyda się Wam nieraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twój komentarz :-)